niedziela, 14 marca 2010

177. żenada...



Wczoraj przypadkiem włączyłam wieczorem Polsat.
A tam nowy show. Tylko nas dwoje.
Nie nie, nie martwcie się :)
Zbyt długo tego nie oglądałam.
Właściwie, to tylko 2 minuty.
Najpierw zobaczyłam, co Doda ma na głowie.
Ręce opadają.
Goła barbie na bananie (jakby ktoś nie widział).

A potem zobaczyłam coś, co chyba jeszcze bardziej
mnie zaszokowało.
Drugą jurorką jest pani Irena Santor.
Musiałam głupio wyglądać, bo aż mąż się zapytał,co mi się stało.

Ano, stało się.
Bo ja tego nie rozumiem!
Jak to możliwe, że taka mądra i szanowana osoba
zgodziła się wziąć udział w tym czymś?
Jak to jest możliwe, że chce tam siedzieć?

I smutno mi.
Bo wyobrażam sobie, że pani Irena musiała chyba znaleźć się
na krawędzi finansowej, skoro tam siedzi.
I smutno mi.
Bo nie powinno tak być, że ktoś tak dobry w swoim fachu
na starość musi się tak poniżać...
I smutno mi.
Bo jestem w stanie wyobrazić sobie to, co pani Santor czuje
tak tam siedząc, słuchając i patrząc.

Pani Ireno!
Wyrazy współczucia.
Naprawdę.


Aż się boję pomyśleć, co niektóre starsze osoby myślały sobie
oglądając to show...






23 komentarze:

  1. Kochana, dlatego właśnie od ponad roku nie oglądam telewizji w ogóle!

    Osobiście wolę posłuchać dobrej muzyki w radiu :)
    Pozdrawiam niedzielnie:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie masz rację i chodzi głównie o pieniądze. Ale wydaje mi się, że jest jeszcze coś - gdy przez lata było się "na świeczniku" to chyba jeszcze trudniej znosić odstawienie na boczny tor, związane ze starszym wiekiem. Stąd godzenie się na różne "kompromisy", lub inne formy przypominania o sobie - dziwne happeningi, pozwalające znów na chwilę zaistnieć w świadomości społecznej...

    OdpowiedzUsuń
  3. I właśnie dlatego 3 lata temu pozbyłam się telewizora! Nie chcę śmieci wrzucać do swojej głowy.
    TV promuje nieznośną lekkość, łatwość i przyjemność. Dla mnie to jest za lekkie, za łatwe i już nieprzyjemne.
    Pozdrawiam podobnie zgorszoną MamęJudy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. kochana to nie lalka Barbie była tylko Edyta Górniak :) programu nie oglądałam, bo nie lubię takich sieczek mózgowych (wolę już jak śpiewa młody narybek, który ma talent) ale w przerwach reklamowych w filmie utrafiłam akurat jak Dodzia zaprezentowała lalkę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Olá, amiga!
    Seu cantinho está maravilhoso... amei!!!
    Lindo, criativo, delicado... parabéns!!!
    Espero você em:
    magiadaines.blogspot.com
    Uma ótima semana!
    Beijinhos.
    Itabira - Brasil

    OdpowiedzUsuń
  6. Tez nie oglądam telewizji - z wiadomych powodów - przyłączam się do wyrazów współczucia dla p.Ireny...http://kpkacha.blogspot.com/2010/03/komentarz-najwiekszym-wyroznieniem.html

    OdpowiedzUsuń
  7. a Ty się dziwisz, ze nie mam telewizora ;)
    też mi smutno...

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję za odzew :)
    Kardamonowa, pewnie jakaś racja jest w tym, co napisałaś, choć akurat p.Irena Santor nie kojarzy mi się z taką osobą. Pamiętam jak rezygnowała z koncertów i była w tym taka pewna siebie. Fakt, że często starość ludzi przerasta i nikt nie może być pewien, jak się będzie z nią czuł ;)

    Nulka, a tak tak, coś czytałam o Edzi, ale tak czy siak korpus to laleczki barbie był ;)

    Nimucho, kocie :) dziękuję za pozdrowienia! (i wiesz? tak się przyzwyczaiłam, że nicku nie odmieniam :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ech, Jostku... Ja już się przestałam dziwić... Bo dziwny jest ten świat...

    OdpowiedzUsuń
  10. Radio dobre radio polecam !! TRÓJKA :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja odkąd studiuję też nie mam telewizora... bo w sumie mi niepotrzebny i dopiero jak wracam do domu po dłuższej przerwie nieobcowania z tym pudłem i coś załączę to widzę jaką to robi siekę z mózgu... a jeszcze psychologię studiuję to już w ogóle.. ;p w TV jak dla mnie nie ma nic... a Pani Irena, no cóż, może zdziczała na stare lata :D

    OdpowiedzUsuń
  12. heh... Jak widzę te wszystkie "szoły" to przełączam, raczej tylko filmy oglądam, z resztą staram się nie mieć czasu na to. Pani Santor - może ją przekonali, że potrzebują autorytetu, jakiejś ostoi mądrości, moralności, i pod wpływem tego się zgodziła...?

    OdpowiedzUsuń
  13. No smutna jest ta nasza telewizja :(
    I dlatego słucham radia :)
    Trójki oczywiście :)
    Pozdrawiam z zaśnieżonego Ch.
    Perełka ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak to dobrze, ze nie mam telewizora!

    Zapraszam do mnie po wyróżnienia :)
    http://theworldofmargot.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. A mnie bardziej zasmuca to że jest (niestety) zapotrzebowanie w naszym narodzie na takie programy....że jest rzeza ludzi, która takim czymś się karmi. Bo kim byłaby Doda gdyby nie publiczność....ano to my kreujemy sobie sami kto ma istnieć na rynku a kto nie....a media tylko obserwują i idą z prądem, który sami wytwarzamy. To co głośne i krzykliwe jest zauważalne i przyciąga, a to co ciche i pokorne stoi w cieniu. To co dobre nie potrzebuje rozgłosu bo już samo w sobie się realizuje, a to co puste musi krzyczeć żeby zwrócić na siebie uwagę. Zło zawsze było krzykliwe, od wieków tak jest. Nie oceniajmy postawy Pani Ireny....nikt nigdy nie wie dlaczego ktoś postępuje tak lub inaczej, nikt z nas nie zna powodów Pani Ireny i nikt z nas nie wie jak się zachowa w sytuacjach innych niż na co dzień spotykane. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. hohoho, a myślałam, że jestem jedyna na tym świecie, która tak myśli. Ten program to kompletna kompromitacja.

    OdpowiedzUsuń
  17. Szanowni Państwo,
    Przekażę Pani Irenie wyrazy współczucia:) A prawda jest taka, że Irena Santor nie stoi nad przepaścią finansową ani nie szuka miejsca, gdzie mogłaby zaistnieć (regularnie koncertuje przy pełnych widowniach, jest w radio, tv i szykuje nową płytę...). Po prostu czekała na program, który pokoże Polakom, że każdy może śpiewać poprawnie, jeśli poprowadzi go mądry nauczyciel. Inne gwiazdy tego programu mają zapewnić oglądalność - programy edukacyjne się tu nie sprawdzają.

    OdpowiedzUsuń
  18. Drogi Anonimowy :)
    Cieszę się niezmiernie, że pani Irena nie ma kłopotów finansowych i koncertowych! Jednakowoż nic mnie nie przekona do uznania za słuszne wspólnego prowadzenia show przez dwie jakże różne od siebie osoby i wolę pozostać przy (być może naiwnej) teorii, iż mądre programy edukacyjne są w stanie zgromadzić publiczność. Tyle, że ta publiczność również musi być mądra ;) Jestem w tej części społeczeństwa, która nie stawia na bylejakość, kicz i niesmak (domena Dody), bo są one po prostu złe. I mam nadzieję, że do końca moich dni taką pozostanę. A panią Irenę Santor proszę bardzo serdecznie pozdrowić! Uwielbiam Jej piosenki!

    OdpowiedzUsuń
  19. Starsza osoba, czyli moja skromna, uważa, co następuje:
    - telewizja jest pewną wartością, a korzystanie z niej powinno być roztropne, co jest cecha ludzi inteligentnych, wrażliwych i otwartych na świat. Przykładem pierwszym z ostatnich dni jest możliwość obejrzenia Małej Moskwy - oczywistej prawdy o tym, jak było i oby nie wróciło w formie choćby libertynizmu.
    - Panią Irenę Santor chciałbym ostrzec staropolskim "Kto z kim przestaje, takim się staje!". Piszę to z troską, pamiętając, czym były dla mnie jej piosenki odsłuchiwane na afrykańskiej pustyni i w podlaskich miasteczkach. Po prostu uspokojeniem i nadzieją na lepsze.
    - Zdarza się, że jesteśmy zapraszani do udziału w programie radiowym lub telewizyjnym, nie wiedząc z kim przyjdzie nam siadać przed mikrofonem lub kamerą. Ale ze studia także jest wyjście. Nawet podczas programu.
    - Uważam, że Pani Irena wyraziła zgodę na uczestnictwo przez zwykły Jej pozytywny stosunek do ludzi. I tych mądrych i tych ....
    - Pierwszy raz piszę na tym blogu i cieszy mnie rzadko spotykana kultura wypowiedzi.
    - Najbardziej cieszą mnie jednak owoce artystycznej twórczości właścicielki. Czuję to samo, co napisała korespondentka z Brazylii.
    Niech trwa pastelowa radość dla nas wszystkich!

    OdpowiedzUsuń
  20. Zapomniałem dodać, że lubię piosenki Pani Ireny, a uwielbiam jedynie Pana Boga.
    Bez obrazy. Niech slowo znaczy slowo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Bez urazy :) Przyznaję się do błędu. Zapędziłam się. Rodzice zawsze mi powtarzali, że uwielbiamy tylko Pana Boga. I ja to powtarzam moim dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jejku, ale się cieszę z tych wszystkich słów...a zwłaszcza z tego iż są jeszcze tacy co Boga chcą uwielbiać i jest to dla nich takie oczywiste i bezsporne :o)

    OdpowiedzUsuń
  23. miła dyskusja się wywiązała... ;) dobrze, że taki temat został podjęty ;)

    OdpowiedzUsuń

Wasze komentarze dodają mi skrzydeł! Dziękuję!